25 lutego, 2018

Walentynkowe Zawody Agility

Fot. Silesias Devil Team
W miniony weekend wybrałam się na Walentynkowe Zawody Agility do Poczernina. To były nasze 6 oficjalne zawody, ale pierwsze oficjalne w trójkę - z Figą! 😍

Gwiazda zawodów ♥
Zaczynając od samej podróży - jechaliśmy pociągiem. Pierwszy raz z dwoma psami, w pociągu z przedziałami i powiem - nigdy więcej. Nie wiem, czy to mój pech i trafiłam na taki termin, gdzie połowa mieszkańców Trójmiasta przed weekendem jechała w kierunku Warszawy, czy to typowe, ale po wejściu do pociągu myślałam, że wysiądę na kolejnej stacji 😀 Już nie wspominając, że moje zarezerwowane miejsce w przedziale było zajęte, to nie dało się przejść, bo ludzie siedzieli na podłodze z wielkimi torbami, deskami snowboardowymi, butami, plecakami i Bóg wie jeszcze czym. Udało nam się w rezultacie ulokować w przedziale konduktorskim. Trafiłam na dwie bardzo sympatyczne Panie, które nie dość, że nie miały problemu z psami i klatką między nogami, to jeszcze pozwoliły mi psy w ogóle z niej wypuścić.
Po prawie 4h podróży, wysiedliśmy na dworcu i na nim przesiedziałyśmy kolejne 2h w oczekiwaniu na transport. Na szczęście nie same, tam już się spotkałyśmy z Julką od Zailee i Dominiką od Verte ♥. Później pojechaliśmy jeszcze na plac po przeszkody, na miejsce zawodów,pomogłyśmy w oznaczaniu ringu, rozwieszaniu bannerów i trochę też przy plikach w excelu.



Jeśli chodzi o starty z Kiwi to nie należały one do naszych najlepszych. W obu egzaminach w sobotę poszły tyczki, co rzadko u nas się zdarza. W reszcie biegów było już dobrze. Problemem naszym na chwilę obecną są strefy, niestety palisada wygląda tragicznie, a kładka nagle z zatrzymywanej zrobiła się zbiegana 😂 Na plus oczywiście slalom (♥), huśtawka i ogólnie ładnie myślała na torze. Myślę, że trochę do tych lecących tyczek przyczyniła się nasza prawie 2 miesięczna przerwa - ostatni trening miałyśmy 30 grudnia i właśnie w sobotę były ustawione bardzo małe odległości pomiędzy przeszkodami. Dodatkowo weterynarz skrócił jej strasznie pazury (pierwszy raz w ogóle miała je obcinane, wcześniej sobie je sama ścierała). Jakoś po powrocie wydawała mi się markotna, pojechaliśmy dziś do weterynarza. Okazało się, że sucz ma stan podgorączkowy i rozpoczynającą się infekcję 😕 To by wskazywało na inne, niż zwykle bieganie na zawodach.
Niesamowite, że mimo złego samopoczucia dalej pracowała, by zadowolić człowieka. Piękne, ale jednak trochę przerażające. 😫💓




Tak moje wspaniałe pieski odpoczywały podczas zawodów ♥ 



I chyba czas na gwiazdę tych zawodów, wielką debiutantkę - Figusię ♥
Fakt - w ostatnim czasie dużo się dzieje wokół Kiwi, jednak nie znaczy to, że starszy pies odszedł na drugi plan - wręcz przeciwnie 😉 Figusia dzielnie uczy się slalomu, aportu i dzikiego szarpania, a gdy rozstawię tor, również po nim biega. O historii Figi przez lata pisałam tu, na blogu, o naszych wzlotach i upadkach, początkach pracy. Kto nas zna wie, jak miała wszystko w czterech literach. Kiedyś będzie o tym osobny post, ale dajcie nam jeszcze chwilę.
W każdym bądź razie miałam wyrobioną książeczkę startową od roku, a na naszym koncie są tylko zawody treningowe. Przed tymi zawodami miałam ogromne obawy. Chciałam mieć tylko bieg bez ucieczki. A co się stało? Figa przebiegła 5 biegów na czysto i 1 z jedną odmową!!! Niestety, nie jest w stanie osiągać takich prędkości jak szelciaki, czy inne terrierki, ale podia nie były moim celem zawodów. Swój cel osiągnęłam, a w sobotnim biegu agility 0 zajęłyśmy 3 miejsce!!! 💗




Tak się prezentują wyniki:

Figusia:
  • Jumping 0 (I) - 5/11, 1 odmowa
  • Jumping 0 (II) - 4/11, czysto
  • Agility 0 (I) - 3/11, czysto
  • Jumping 0 (III) - 6/10, czysto
  • Jumping 0 (IV) - 4/10, czysto
  • Agility 0 (II) - 4/10, czysto

Kiwi:
• Egzamin A1 (I) - 9/22, 4 błędy, 2 odmowy
• Egzamin A1 (II) - DIS
• Jumping Open - DIS
• Egzamin A1 (III) - DIS
• Agility Open - 14/39, 3 błędy, 1 odmowa
• Jumping Open - DIS
     Klasyfikacja łączna Agility + Jumping Open - 8 miejsce



Jestem ogromnie dumna z dziewczyn. Nie wiem, czym sobie na nie zasłużyłam? Praca z nimi to zaszczyt.

Fot. Silesias Devil Team
Kiwi już się lepiej czuje. Planujemy w weekend 10-11 marca wystartować na zawodach we Wrocławiu, ale zobaczymy, jak się będzie czuć. Zdrowie najważniejsze, nigdzie nam się nie spieszy i jeśli będę widziała, że nie jest w dobrej formie, odpuścimy sobie. Będą jeszcze zawody, gdzie pokażemy na co nas stać ze zdwojoną siłą 👊😁
Figa natomiast dalej szlifuje slalomik i tak rozmyślam, czy nie spróbować wystartować z nią pod koniec roku w openach? Wszystkie strefki, przeszkody mamy zrobione, slalomik (po 3 latach 😂) w końcu zaczyna jakoś wyglądać. Będziemy się czaić na jakieś zawody treningowe!

Najgrzeczniejsze potworki w pociągu ♥
Na koniec zostawiam Was z krótkim filmikiem z naszego treningu slalomowego obu suczek.
Staram się wrócić do regularności bloga i fanpejdża. Jeśli nas jeszcze nie obserwujecie - znajdziecie nas wpisując hasło "Fruity Team", bądź klikając tu.



Trzymajcie się!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz