31 grudnia, 2017

Podsumowanie roku 2017


Podsumowanie roku, które publikując w Sylwestra 17/18 usunęło całą jego zawartość. I pewnie mało osób do niego wróci, ale będzie on pamiątką dla mnie. Po prostu. Aktualizacja go po 8 miesiącach ma jakkolwiek mały sens, ze względu na to, że odczucia wciąż się zmieniają, wraz z doświadczeniem. Więc po prostu podsumuję go na sztywniaka, z krótkimi opisami.

Fot. Asia Żurawowicz

Zacznę od seminarii, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.
Przede wszystkim - maj, Latająca Akademia. Cieszę się, że mogłam brać udział w tym wydarzeniu. Prawie 70 uczestników, 3 dni i 7 trenerów. Może być coś lepszego? Jedna z lepszych majówek w moim życiu. Tutaj Kiwi robiła swoje pierwsze w życiu vaulty, zaczynając od backvaultów, leg vaultów kończąc na składaniu pierwszych sekwencji do naszego freestylu, o którym później :)
Następnie moje jedyne seminarium w 2017, które organizowałam z Pajonkiem - no było przebosko!
Podsumowywać nie będę, bo chyba na pewno o nim było krótko na blogu, powiem tylko, że udało mi się złożyć prawie cały fristajl.
Później o ile pamięć mnie nie byli było super seminarium w Gdańsku z Asią oraz październikowe seminarium z Julią Zaborowską, na którym nauczyłam się wielu fajnych modyfikacji rzutów, o których zapomniałam. 😆 Cóż, bywa.

No i nie mogę nie wspomnieć o moich agilitkowych seminariach.
BMW w ferie z Paulą, gdzie Kiwi robiła swój pierwszy slalom ze stelażem w życiu. No i było bardzo sympatycznie, po prostu!
Kwietniowe semi z Monią i Magdą (♥) z Figą i Kiwi, gdzie obie suczki pięknie biegały, bardzo się starały i ogólnie było superancko!
Obóz w Annówce, który był chyba najlepszym obozem na jakim byłam, chociaż nie było mnie na nim z Figą. Dużo się nabiegałam, dostałam mega kopa w tyłek i ekipa była przeboska!

Fot. Wiktoria Frąszczak
Zawody, zawody, zawody... Trochę ich było, a poszczególne zawody na pewno były opisywane na blogu, a z racji, ze ten post i tak już wielkiego zasięgu nie będzie miał to tam są szczegóły.
Aczkolwiek w tym wszystkim w mojej pamięci utkwiło kilka wydarzeń:

Kwalifikacje do MŚ agility w Bydgoszczy - mój debiut w openach. Był śmieszny, tak w skrócie. Wybrałam na swój debiut w zawodach oficjalnych najgorsze zestawienie ever 😁 Openy i w dodatku jeszcze kwalifikacje XD No kombo! Generalnie biegi nie byłyby takie złe, gdyby nie to, że nam obu brakowało doświadczenia. Ale chyba każdy musi mieć taki start w życiu. Albo ja muszę XD
Poza tym jak zaczęłam od agilitek to miło wspominam Legnickie Pole, gdzie miałyśmy naprawdę spoko przebiegi, patrząc na to, że w piątek kończyłyśmy obóz, a w sobotę zaczynałyśmy zawody. Filmiki na jutubie, a relacja na blogu.
Ładne biegi mieliśmy na Mistrzostwach Polski w listopadzie w Bydgoszczy. I takim miłym zakończeniem agilitowych startów w 2017 roku były Mikołajkowe zawody w Warszawie, na które pojechałam razem z Madzią i Wiki (♥). Nie dość, że świetnie się bawiłam to udało nam się zdobyć 1 łapkę do A2!

A z frisbee... no cóż. Mój debiut "freestylowy" był na DG Summer, na których tak wiał wiatr, że praktycznie przez jego większość goniłam dyski po polu 😅. Natomiast taki prawdziwy, prawdziwy debiut był w mojej ukochanej Gdyni, gdzie zdobyłyśmy 1 miejsce. Szok. Piesek przegeniusz.
Warszawa gdzie udało nam się stanąć na 2 miejscu we freestylu plus frizgility lvl 2, na których piesek był takim geniuszem, że zdobył 1 miejsce, rekord Polski (pobity później we Wrocławiu'18 przez Asię o 25 pkt.) oraz (wtedy) 3-ci wynik na świecie.!
DG Fall i na nich pierwszy start Kiwi w konkurencji dystansowej (The Quadruped) w dodatku z inną osobą i zajęcie 2 miejsca! Multi-pies. I "skromne" drugie miejsce w frizgility lvl 2. :) Tutaj zakończyliśmy nasz frisbowy sezon. Krótki, aż bardzo intensywny z dość dużą ilością sukcesów - prywatnych, choć tych większych również. :)



No i co mogę jeszcze dodać... po prostu był to mój pierwszy sezon startów na zawodach. Takich gdzie mogłam z moim pieskiem startować w każdej konkurencji bez ograniczeń wiekowych. Figusia startowała na nieoficjalnych zawodach agility, brała udział w seminariach i jeździła na treningi agility.
Miałam dużo super wyjazdów z psimi znajomymi, szalonych tripów (mój ulubiony to ten, na którym nawigacja zamiast zaprowadzić nas do Legnickiego Pola, doprowadziła do pola w Legnicy 😂💔).
Nasz Sylwester trwał 3 dni, zaczęliśmy świętować już 30! Z moją wspaniałą ekipą - Magda, Wiki, Julka, Natalia, Karolina, Justyna! A wieczór 31.12/01.01 z Julką i Karoliną. Mega wspominam ten wyjazd w Gdańsku.




To chyba na tyle, bo w sumie uzupełniam braki prawie we wrześniu. Bardzo udany rok. I będę go bardzo przyjemnie wspominać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz