17 stycznia, 2017

Chorwacja z psem


Decydując się na psa, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jednym z wielu problemów z jakimi będziemy się borykać są m.in wyjazdy, a szczególnie wakacyjne. Jedni zostawiają psa u rodziny lub znajomych, drudzy w hotelach dla zwierząt, a inni... zabierają go po prostu ze sobą!



Do każdego wyjazdu trzeba się przygotować, a szczególnie wtedy, kiedy wybieramy się z psem/psami. Standardowo zaglądamy do internetu, aby poczytać trochę na temat podróżowania ze zwierzętami tj. czy można wejść z nimi do restauracji, jak w danym kraju będą reagować ludzie na naszych podopiecznych,  czy istnieją plaże dla psów etc. Niestety,  możemy czuć się zawiedzeni szperając w zasobach internetu, bo informacji na ten temat jest  naprawdę niewiele.

Nasze poprzednie wakacje spędzaliśmy bez Figi, ponieważ byliśmy pełni obaw jak to w ogóle będzie ? - Czy Figa zniesie trudy podróży ? - Czy wytrzyma w upale ? - Czy nie będzie tęskniła za domem itp. ? Figę za każdym razem zostawialiśmy u naszych znajomych. Miała tam psie towarzystwo i zapewnione codzienne pieszczoty.  Dwa lata temu była na bardzo aktywnych wakacjach u Moniki od Kali i Bju, gdzie miała okazję biegać agilitki i sztuczkować. Figa jest na tyle bezobsługowym psem, że potrafi leżeć i nic nie robić nawet przez cały dzień. Ogólnie jest bardzo grzeczna i zaakceptuje każdego , ponieważ kocha wszystkich ludzi.  Kiwi natomiast ma swój charakterek, dlatego niestety nie mogłabym jej powierzyć każdemu. Choć bez problemu mogłaby trafić do nieaktywnego domku, to jednak nie dałoby rady zostawić jej samej. Kiwi jest bardzo zżyta z Figą i bez niej, nie dałaby rady znieść trudu rozłąki. I tu właśnie pojawia się problem ze znalezieniem "rodziny zastępczej" na czas wyjazdu dla dwóch psów, które nie potrafią żyć bez siebie. Co prawda sznaucerro nie miałoby z tym problemu, bo wcześniej było jedynaczką, ale Kiwi nie zaznała tego smaku i dlatego nie udźwignęła by takiej sytuacji.
W związku z tym jednomyślnie postanowiliśmy spróbować i pojechać na wakacje z psami za granicę, a konkretnie do Chorwacji.

Przed wyjazdem przygotowaliśmy:

- paszport

- książeczka zdrowia z aktualnymi szczepieniami

- chip

Dokładniej o tym, co ze sobą zabrałam przeczytacie tutaj. 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nina Kusiak (@fruity_team)

Podróżowaliśmy samochodem . Wyruszając  z Malborka do miejsca docelowego mieliśmy do pokonania ok.1550km w jedną stronę.  Drogę podzieliliśmy na odcinki. Pierwszy przystanek "noclegowy" mieliśmy po ok. 700 km w Ropczycach (Podkarpacie) u moich dziadków. Stamtąd ruszyliśmy wczesnym ranem do celu - Chorwacja (wyspa Pag) miejscowość Vlasici w okolicach miasta Pag.

Tranzyt wiódł przez:

• Czechy

• Austria

• Słowacja


Podczas podróży nigdzie nie sprawdzano nam psich dokumentów i nie kontrolowano pojazdu. Ale jak to mówią - przezorny zawsze ubezpieczony. 😉


Podróż minęła nam bezproblemowo ! :-) Figa była przypięta pasami i leżała sobie na tylnej kanapie pomiędzy mną a moją siostrą, natomiast Kiwi jechała w transporterze w bagażniku.
Bardzo obawiałam się tego wyjazdu, w końcu była to pierwsza, tak długa podróż Kiwi. Figa uwielbia jazdę samochodem (często pokonywała dalekie trasy np. do moich dziadków), więc o nią nie musiałam się martwić. Obie suczki przespały całą drogę i nic..., a nic nie marudziły. 



Matka natura, która jak zwykle zaskakuje w najmniej oczekiwanych momentach,  postanowiła nam zrobić miłą, choć trochę kłopotliwą niespodziankę 😋 W dniu przyjazdu na miejsce, Kiwi stała się kobietą (😀), a my...  jako nieprzygotowani na ten moment "rodzice",  musieliśmy wykorzystać to, co mieliśmy pod ręką 😊

                                    

Nocleg z psem

Nocleg zarezerwowaliśmy przez internet. Na stronie bookingu szukaliśmy apartamentu, który akceptowałby zwierzęta. Znaleźliśmy bardzo ładny apartament, oczywiście psiolubny, gdzie za psa nie pobierano żadnych opłat, ale ten gratis dotyczył tylko jednego psa, bo za drugiego musieliśmy dopłacić (50€ za 10 dni pobytu na miejscu).
Właściciele pensjonatu byli bardzo przyjaźnie nastawieni do psiaków. Wskazali nam miejsce plażowania, które było blisko przy apartamencie (była to plaża prywatna należąca do naszego apartamentu). Oczywiście mogliśmy tam przebywać razem z naszymi psami i nikt z plażowiczów nie patrzył na nas krzywym okiem, że psy biegają między nimi. Nieopodal nas, a dokładniej - na sąsiedniej plaży była również rodzina z pieskiem i tam zdawało się być także wszystko ok!
 



Upały, plaże,
słona woda

Zaopatrzyłam psy przed wyjazdem w kamizelki chłodzące, ale ani razu ich nie używałam. W sumie to zapomniałam o nich , a poza tym  na dłuższe spacery (głównie po mieście) wybieraliśmy się zwykle wieczorami, gdzie już nie parzyło słońce, a od morza powiewała lekka bryza.  Myślę jednak, że za dnia , w  upale (średnio 30-35︒C) kamizelki wyschłyby w 20 minut.

Psy były tylko z nami 6 razy na plaży (byliśmy na miejscu 10 dni) i ten czas ograniczał się dla nich do ok. 30 minut/dziennie, a to dlatego, że na plaży nie było ani grama cienia, gdzie mogłyby się schować. Choć posiadaliśmy ze sobą namiot plażowy, to jednak 
 nie zdał on egzaminu. Oczywiście dawał cień, ale było w nim tak gorąco, że nie dało rady wysiedzieć. Plaża posiadała betonowy pomost wypuszczony w morze , a tuż obok znajdował się sztucznie usypany żwirkiem brzeg morza. Pomost naprawdę fajny (idealny do skoków), ale nagrzewał się tak bardzo, że psy go unikały. Ponadto był tak szorstki, że Kiwi zdarła sobie po kilku dniach opuszki i trzeba było na nie dmuchać i chuchać 😊Na szczęście w morzu nie było żadnych jeżowców i to było wielką zaletą tego miejsca. Figa ogólnie średnio lubi wodę, nie lubi również upałów i było widać, że jest zmęczona siedzeniem na plaży. Kiwi natomiast za wodą przepada i przez cały czas bawiła się w najlepsze. Jednak po szaleństwach w wodzie, której się pomimo wszystko zawsze trochę opiła, kilka razy zwymiotowała. A woda była słona... i to bardzo słona! Resztę czasu, kiedy my plażowaliśmy i nurkowaliśmy oba nasze psiaki spędziły w klimatyzowanym pokoju, zajadając się mrożonymi kongami.



Nasza plaża przy samym brzegu (jak już wcześniej wspominałam w poście) była wysypana drobniutkim żwirkiem, ale już trochę dalej, gdzie miałam jeszcze grunt pod nogami natomiast psy już nie, znajdowały się coraz większe kamienie. Bez specjalnych butów do wody nie dałoby rady tam brodzić. 

Pewną bolączką tego miejsca było to, że na plaży brakowało pryszniców ze słodką wodą, dlatego też psy musiałam kąpać za każdym razem w łazience apartamentowej.
Objeżdżając całą wyspę Pag zauważyłam, że na niektórych miejskich plażach widniały znaki zakazu wejścia z psem, ale po drodze jest mnóstwo dzikich plaż gdzie żaden taki zakaz nie obowiązuje 😊

Dzika flądra :D

Restauracje, knajpy, pub'y



Wielu moich znajomych, którzy byli w Chorwacji ze swoimi psami  mówiło , że tamtejsi ludzie bardzo kochają psy. I muszę się z tym całkowicie zgodzić. Tylko w jednej restauracji odmówiono nam wejścia z psem do środka. Kelnerzy za każdym razem wraz kartą menu przynosili nam dla psiaków miskę z wodą.


Co zwiedzać z psem?

Przed wyjazdem zdobyłam informacje,  co można zobaczyć razem z psem ? Na pewno - Jeziora Plitvickie ! To miejsce odwiedziłam kilka lat temu, ale wtedy bez psa. Polecam.warte poświęcenia uwagi miejsce. Niezwykle malownicze wodospady, jeziora, okazała roślinność, tysiące mostów, mosteczków etc. Kolejnym miejscem równie pięknym jest: 
- Park Narodowy Krka.  Mieliśmy tu zahaczyć w drodze powrotnej, ale plany się trochę pokrzyżowały. Mam nadzieję, że jeszcze będzie ku temu okazja!

Zadar jest bardzo fajnym, psiolubnym miastem, dajemy okejkę! 👍 Tu byliśmy dwukrotnie podczas naszego pobytu.  Kolejnym, urokliwym miejscem, które odwiedziliśmy z pieskami był zabytkowy Nin. 



😄 #zadar #croatia #holidays #dogsZdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nina Kusiak (@fruity_team)

FAQ 😀

1) Tereny spacerowe - wyspa Pag charakteryzuje się "księżycowym" krajobrazem - dużo skałek, mało roślinności. Ludzie zajmują się tu hodowlą owiec i produkcją serów (tzw. paski sir)  Na "szybkie siku" z piesełkami  wychodziliśmy przed pensjonat. Tam było trochę dzikiej, lekko ususzonej 'trawy', a natomiast przeważały chwasty typu osty , czy coś w tym stylu. Chwasty posiadały dziwne rzepy, które z upodobaniem czepiały się biednej Figusi. Opuszczając wyspę Pag, która z lądem stałym połączona jest długim mostem,  w drodze  np. do Zadaru widziałam już roślinność wyglądająca jak z innej bajki.



2) Bezdomność psów - w przeciwieństwie do Rumunii, czy Bułgarii  w Chorwacji nie rzuciły mi się w oczy bezdomne psy. Może spotkałam ze 3-4? Natomiast dużo psiaków biegało luzem (szczególnie w Zadarze) bez opiekunów. Widać, że to były psy zadbane i posiadające na szyi obroże. Udało nam się  nawet spotkać  całkiem ładnego borderka, który chodził nie tyle za nami, co raczej za Kiwi i to z wiadomych względów ;-)



3) Co jaki czas robiliście przystanki podczas podróży ?
Robiliśmy przystanki średnio co 3-4h, aby rozprostować kości. Obie suczki przespały prawie  całą podróż, a budziły się tylko na zawołanie tj. na krótki spacer i siku. Żadna z nich nie ma choroby lokomocyjnej i na całe szczęście, bo ogólnie bardzo dużo podróżujemy!



4) O jakich porach wychodziłyście na spacery?
Na pierwszy spacer w ciągu dnia psy wychodziły o godzinie 10.00-11.00.  Na plażę ze względu na upały wychodziliśmy ok.  godziny 14.00-15.00, a jeśli psiaki nie wychodziły ( 4 dni )  , to siedziały w pokoju do godziny ok.16.00. Na drugi spacer (długi) wychodziliśmy ok. godz. 17.00. Wsiadaliśmy wtedy  do samochodu i ruszaliśmy zwykle do miejscowości Pag lub Novaliji, by pochodzić, zjeść coś i  zrelaksować się przed snem. 

Czy powtórzyłabym wyjazd? Zdecydowanie TAK! Świetnie spędziliśmy czas z całą rodziną. Nowe przygody, doświadczenie. Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy Chorwację z psami. :) Kolejny wypad z psami? Są plany! - Na pewno będą to Włochy, a dokładniej urocza, pełna lasów pinowych, słońca i oliwek - Toskania! 😊


Tutaj filmik wakacyjny - co prawda jest tylko kilka urywków z Chorwacji, ale przy okazji możecie zobaczyć, jak je spędziłyśmy!






 














W tle most, prowadzący na wyspę :)

Pag













8 komentarzy:

  1. super :D my w tym roku wybieramy się z Dżo do Chorwacji, więc chętnie podzielimy się przeżyciami :P

    OdpowiedzUsuń
  2. My w tegoroczne wakacje postawiłyśmy na Polskie malownicze miastecka i wsie, ale, kto wie, może w końcu uda nam się wyruszyć poza granice ojczyzny :D
    Bardzo ciągnie mnie do Chorwacji i Włoch, więc mam nadzieję, że nie będę musiała czekać kolejnych lat :D

    Post fajny, można sporo z niego wyczytać, ale jestem ciekawa, jak ma się sprawa z psiolubnymi miejscami(wybiegi + kosze na odchody, psie eventy itp), weterynarzem, bo tego akurat nie udało mi się wyczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się, aby za rok wybrać się razem z psem/psami do Chorwacji, bo wszelkie zdjęcia czy filmiki, które stamtąd widziałam po prostu zwalają z nóg... A mi przyda się porządne podładowanie akumulatorów po maturalnym stresie (niby jeszcze "tyyyle" czasu do niej, a ja już mam ciarki :P). Na tę chwilę myślałam głównie o Korculi, ale fakt jest taki, że w Chorwacji jest wiele pięknych miejsc, do których warto byłoby się udać. Mam jeszcze trochę czasu na ogarnięcie tego.

    Post według mnie świetny, każda istotna kwestia została poruszona. Ze względów, które opisałam powyżej zapisuję go sobie, żeby "jakby co" mieć gdzie szukać wskazówek. :) Mam jeszcze takie pytanie: z jakim wyprzedzeniem +/- rezerwowaliście nocleg? Kompletnie się nie orientuję jak to wygląda w przypadku wakacji zagranicznych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super miałyście wyjazd! My za kilka dni do Czech z psem jedziemy i mam nadzieję że wszystko będzie ok.
    Świetne zdjęcia a "dzika flądra" przebija wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Takim to dobrze :D
    Byłam kilka lat temu w Chorwacji i również się w niej zakochałam. Piękny kraj z cudownymi widokami, żal było wyjeżdżać :)
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny post, w którym zawarłaś wszystko co najważniejsze. Chorwacja mi się strasznie podoba. Byłam tam już 3 lata temu, jedynie co mnie by najbardziej przerażało to jeżowce. Ja byłam na Hvarze i tam plaże były typowo obsypane kamyczkiem, no a jeżowców też dużo znalazłam. Więc nie wiem czy zdecydowałabym się w te tereny na wypad z psem. Ale Toskania.. Już ci niemożliwie, strasznie zazdroszczę! :D
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
  7. W planach na przyszłość mam zamiar pojechać do Chorwacji, nie koniecznie z Szastą ze względu na to że z roku na rok coraz częściej mamy problem z jazdą autem... do tego tamte temperatury nie są dla niej...
    Post na prawdę baaardzo przydatny ! Na pewno przyda się wielu osobom :) Zapewne kiedyś do niego wrócę :)
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń