08 czerwca, 2016

Powracamy do żywych :)


3 tygodnie na L4 ... w sumie wszystkie :)






Choróbstwo u Kiwi pojawiło się w sumie z dnia na dzień ... dokładnie w czwartek 12.05 Kiwi rano podeszła do miski, po czym odeszła ... zdziwiłam się, bo Kiwi jest mega żarłokiem i kocha jeść, nigdy się nie zdarzyło, że nie zjadła karmy, ale stwierdziłam, że nic... Wróciłam ze szkoły, a pies jakoś nie przywitał mnie wylewnie ... nasypałam karmy do miski, a ona znów nie chciała zjeść ...
Na drugi dzień z samego rana ruszyłam do weterynarza, mierzymy temperaturę, a tutaj ... 40,2*C. Weterynarz ją osłuchał i stwierdził, że to zapalenie płuc. Stwierdził również, że może być one spowodowane babeszjozą. Młoda dostała lek na babeszkę " w razie W", dwa zastrzyki i mieliśmy się zameldować na drugi dzień z poprawą. Szkoda jedynie, że tak nie było ...
Noc była ciężka, bo jednak nie zauważyłam poprawy po podaniu antybiotyku. Szczeniaczek przeleżał ze mną całą noc w łóżku. Rano śmigamy do weterynarza, mierzymy temperaturę - 40,3*... Kiwi dostała znów antybiotyk, została zrobiona morfologia, biochemia. Została 3 godziny na kroplówkach. Wróciła do domu, zjadła trochę karmy i się ożywiła. Bardzo się ucieszyłam.



Niestety, moja radość nie trwała długo, bo tego dnia, koło godziny 22-23 Kiwi stan znów się pogorszył, nie miała siły wstać, podnieść głowy, bardzo dyszała... w naszym mieście nie mamy kliniki 24h, jednak zdecydowałam z rodzicami, że nie ma co ryzykować, wiec zadzwoniliśmy do weterynarza i nas przyjął. Temperatura 39,8*C ... Zadecydowaliśmy o zmianie antybiotyku, bo nie było na co czekać ... jej stan był straszny, nagle wyssano z niej życie ... totalny flak ... :(


Po powrocie od weta Kiwi ciągle dyszała... wstając rano, na kolejną wizytę, obudził mnie borderek na twarzy! <3
Rano brak temperatury, kolejne leki dożylnie. Dobrze, że nie odkładaliśmy decyzji ze zmianą, bo szczerze mówiąc, do rana mogłaby się wykończyć ...

Później byliśmy jeszcze 2 razy na antybiotyku dożylnie, Kiwi stwierdziła, że na pewno jest zdrowa i ... wyciągnie sobie sama wenflon ... ;) 
Nie wiemy na 100% co spowodowało infekcję tak poważną, natomiast według weterynarza, najprawdopodobniej anaplazmoza - choroba wywoływana przez nimfy kleszcza, których nie da się praktycznie zauważyć ... dodam, że obie suczki noszą foresto od końca marca... ostatni raz wyciągnęłam z Kiwi napitego, żywego kleszcza kilka dni po świętach Wielkiejnocy. U Figi nadal zero kleszczy.



Natomiast Figusia również z dnia na dzień zachorowała ... tutaj zapalenie żołądka i jelit ... :(
Wymiotowała żółcią z krwią, rozwolnienie i nie chciała jeść ... Na szczęście tutaj antybiotyk zadziałał i wrócił natychmiast sznaucerek na nogi. :)



Wróciliśmy do treningów z Kiwi w sobotę, gdzie po 3,5 tygodniowej przerwie biegała tak:
https://www.youtube.com/watch?v=DRHdf-yjE0o


 
Po treningu ruszyłyśmy z Kiwi na pokaz na III festynie z okazji Dnia dziecka na dziedzińcu szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku wraz z Agatą & Raykiem, Kasią & Korbą & Szą, Martą & Forzą, Wiki & Mavim oraz Moniką & Norą & Berkiem. :)
Kiwi w przeciwieństwie do pokazu w marcu, nie chciała pozabijać innych piesków (o co dokładnie chodzi postaram się wyjaśnić w następnym poście), na 'scenie' ładnie pracowała (trochę się zafiksowała i zamiast obejść mnie tyłem, zaczęła się dostawiać, co bardzo śmiesznie wyglądało, ale no cóż ... :D ), nie przeszkadzał jej pisk dzieci, muzyka... naprawdę, ten pies jest mega dzielny <3
Później tylko dziewczyny powiedziały, że widać progres od marca, więc bardzo mnie to cieszy, oby ogarnąć to do końca.

Figa jakoś w kwietniu skończyła trenować w Na Fali, teraz trenujemy na własną rękę. :) Wszystko mamy zrobione, jednakże ciągle brakuje nam tego slalomu ... 1,5 roku, brakuje nam pół dłoni do prostego, a na tej odległości Fidze odbija i nie ma mowy o zwężeniu ... :P Może kiedyś go jeszcze zrobimy? :P Na pokaz jej nie wzięłam, ze względu, ze niedawno przechodziła chorobę, na dodatek taki festyn, gdzie jest dużo pękających balonów, mógłby skończyć się źle (Figa bardzo boi się fejerwerków i dźwięk pękającego balona również ją płoszy). 



Tydzień wcześniej wpadła do nas Zuzia z Dream, dziewczyny mają nawet wspólne zdjęcie ... Figa nie poszła z nami na spacer, bo była świeżo, po chorobie, a Kiwi dostała przyzwolenie na spacer ... od 3 tygodni :)



Na początku maja, również odwiedziłam hodowlę małych golden retriverów (Catequill FCI) ... maluszki są naprawdę urocze, na zdjęciach mają 3,5 tygodnia, teraz już chyba z 8 :)











Oprócz tego wyposażyłam się w nową rzecz, a konkretniej kamerkę (Go Pro Hero 4 Black)... jest póki co bardzo zadowolona, pierwsze efekty będziecie mogli zobaczyć na filmiku na 11 miesięcy Kiwi, o ile się wyrobię :D





Chciałam napisać post o ostatnich zakupach, ale ciągle coś do nas dochodzi, więc wydłużam i wydłużam czas dodania posta. Myślę, że będzie on jakoś pod koniec miesiąca... oby :P


Będziemy w następną sobotę na Pucharze Bursztynowego Psa (agility) w Gdyni <KOLIBKI>. Miałyśmy z Figą razem startować, ale zrezygnowałam, przez chorobę obu suk, jednakże będziemy obserwatorami. Będzie można nas spotkać kręcąc się przy ringu, w zielonym, nawet nie tak dużym namiocie, przy obsłudze toru (najczęściej smyczowy i/lub człowiek od tyczek), z aparatem lub po prostu z psami. :) Śmiało podchodźcie, z reguły nie gryzę... :D
To by było na tyle ;)
Pozdrawiamy! :)
Nina & Figa & Kiwi



11 komentarzy:

  1. Super post :)
    Zapraszamy na naszego bloga: beniosuperpies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku jest prawdziwa kleszcozwa masakra. Dobrze, że Kiwi udało się odratować.
    Zdradzisz, dlaczego zrezygnowałaś z treningów w Na Fali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Kiwi dalej tam trenujemy. :) Z Figą trenowałyśmy tam ponad 2 lata, jednakże stwierdziłam, że nie ma to już sensu - wyszłyśmy na prostą, ja mam u siebie prawie kompletny tor. Warsztatu będę się uczyć na Kiwi i to czego się nauczę będę przekładać na Figę u siebie. Poza tym ... ją jeszcze na torze jakoś dogonię ... z Kiwi gorzej. ;)

      Usuń
  3. Na nas zupełnie tabletki ani kropelki nie działają. Od kwietnia (z wielkim bólem serca) stosujemy bravecto. Znacząca różnica. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbuj dodać trochę oleju kokosowego do karmy 2-3 razy w tygodniu. Z kleszczami jest istna porażka ale od kiedy stosuje ten olej to kleszcz wbije się ale odpada bardzo mały. Do tego Szasta zakropelkowana jest i przy kropelkach nie było takich rzeczy a co 2-3 miesiące weterynarz zalecił w takim okresie.
    Ale dobrze że wszystko wyszło dobrze :) Dużo zdrowia dla suk ! :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. My jak na razie wstyd mówić, ale nie mamy zabezpieczenia na kleszcze. No chyba, że liczy się obróżka z olejków eterycznych. I tfu tfu jak na razie zero kleszczy. W najbliższym czasie mam zamiar zrobić samodzielnie preparat przeciwko pasożytom. Ciekawe jak sobie poradzi :)
    Pozdrawiamy, Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas (na szczęście) miałyśmy tylko jeden przypadek wbitego kleszcza, a tak jest spokój.
    Czekam na ten zakupowy post! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd masz takie zajebiściaste Figowe szelaski? :D boskie są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dogspeed :D Polecam, są bardzo fajne, Figa je bardzo lubi, a woli bardziej obroże od szelek!

      Usuń
  8. Luna przy boleriozie miała też anaplazmę i jeszcze jedno świństwo, które wyszło na badaniu :( Jezu te kleszcze to jakieś zmutowane stwory :(
    Czekam na filmik, dużo osób widzę, że chodzi właśnie z takimi kamerkami, fajnie byłoby zobaczyć filmik :D Moja kamera jest już przedpotopowa :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, w tym roku jest prawdziwa epidemia kleszczy. Masz naprawdę piękne psiaki, zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń