23 października, 2015

Świat wywrócony do góry nagami, czyli miesiąc z dorastającym oseskiem :D





              Hej!    Ponad tydzień temu stuknął miesiąc, kiedy mój świat i Figi wywrócony został do "góry nogami" D: A to wszystko za sprawą małej Kiwi, która przeprogramowała mnie na inny tryb - wcześniejsze wstawanie, sprzątanie podłogi ( wiadomo po czym? :D ), pilnowanie mebli, butów przed gryzieniem itp. W końcu mamy do czynienia z dzieckiem :D W niedzielę,  papiś skończył już 3 miesiące, dlatego doszłam do wniosku, że w końcu trzeba coś tu napisać :D






                  Zacznę od tego, że Kiwi podbiła serca całej mojej rodziny, znajomych i jest mega glizdusią. Kocha ludzi i psy! Z innymi zwierzętami typu: kury i kaczki u sąsiada, miała kontakt jedynie zza siatki, ale nie zauważyłam niczego niepokojącego :) Spokojnie przygląda się również rybkom, które pływają w ogrodowym oczku i póki co, nie myśli za nimi nurkować, ani ich paść.


                  Dziewczyny, czyli Figa i Kiwi, już coraz lepiej się dogadują. Na początku Kiwi próbowała Figę "zaganiać",  co Fidze się nie za bardzo podobało, ale minęło to w końcu. Teraz...., co najwyżej bawią się w zapasy, ale kiedy Figa ma dosyć zabawy, potrafi to skutecznie zasygnalizować.                   Kiwi w owych zabawach jest niezmordowana, dlatego sygnał "koniec" musi paść,  albo uczyni to sama Figa ( WARKNIE ), albo ja ( mówię -  KONIEC, STOP ), by młoda w końcu zaprzestała.  Czasami zdarza się, że Kiwi próbuje "ogolić" brodę Figi podskubując ją, ale "starsza" potrafi wykazać swoją twardość i  kiedy trzeba pogoni malucha. Choć na początku Figa niekoniecznie tryskała radością, że łóżko Pańci musi dzielić z kimś jeszcze, tak teraz nie ma problemu, by dziewczyny położyły się obok siebie, a nawet przytuliły. Choć również do niedawna Figa niechętnie chciała wejść do klatki Kiwi, tak teraz nie ma już z tym problemu :D Nie mniej, chyba ze względu na ograniczoną przestrzeń klatki, Figa woli ją jak najszybciej opuścić. XD Najważniejsze, że wewnątrz klatki nie dochodzi do spięć między piesełkami. Jest to ważne, bo myślę przy wypadach na zawody mieć je obie w jednej klatce, a nie w dwóch. Ogólnie samo  klatkowanie Kiwi jest ok! :D Pod naszą nieobecność, kiedy jestem w szkole, a rodzice w pracy, Kiwi zostaje czasem na 6-7 godzin w klateczce i jest całkiem spoko. Nie wzbrania się przed wejściem do kennela i nie załatwia się w nim (przynajmniej stara się , czasem jednak nie wytrzyma, bo to w końcu szczeniaczek ). Jakieś trzy noce w ciągu tego miesiąca, przespała w łóżku ( sama ją do niego zaprosiłam ), a tak, to w klatce i nadal jest super! :) Dobrze, że zdecydowałam się na klatkę dużą tj. w rozmiarze L, która daje psu dużo wewnętrznej przestrzeni i sądzę, że to właśnie sprawiło, że Kiwi ją od razu tak szybko zaakceptowała Mieliśmy również okazję poćwiczy klatkowanie na finale Pucharu Bursztynowego Psa. Miałam namiot w którym była ona, Figa, Shasta i Hajdi od Moniki, które do mnie przyjechała na weekend. Spała w niej, jak w domu, jestem mega dumna! ♥. Słowem - Kiwi lubi w niej przebywać i czuje się tam bezpiecznie.
            Jeśli chodzi o samą  Figę,  to jestem mega szczęśliwa, że całkiem dobrze przyjęła szczeniaczka i zaczyna go akceptować :D Mam nadzieję, że młoda będzie przejmowała pewne zachowania Figi, która według mojej opinii, pod każdym względem jest idealnym psem! Kiwi już nauczyła się od Figi tego, że po załatwieniu swoich spraw fizjologicznych, podchodzi się do drzwi tarasowych i bez drapania, a samym szczeknięciem,  sygnalizuje się swoją gotowość wejścia do domu.



A teraz pokrótce napiszę jak to się ma ze spacerami Kiwi....

               Otóż... , podczas wypadów poza teren naszego miejsca zamieszkania, nie zauważyłam, żeby Kiwi zaganiała motory, samochody, rowery, czy ludzi.
Na spacerkach biega luzem po polach i bez problemu przychodzi na zawołanie. Muszę napisać, że całkiem obiecująco to wygląda. :D Ogólnie, to pilnuje się nas bardzo,  zarówno w ogrodzie, jak i na spacerze. Ma nas wszystkich na tzw. oku. A tak a'propos oka - to muszę napisać, że ma naprawdę bardzo piękne oczy. Przede wszystkim bardzo mądre... , ale również potrafi bardzo długo utrzymywać ze mną kontakt wzrokowy, co w psich dyscyplinach sportowych jest bardzo ważne. A sam kolor jej oczu, uwierzcie mi,  jest wprost niesamowity - taki jakby marmurkowy, ale barwa trudna do określenia. Między oczami,  od samego nosa jakby do czoła, przebiega tzw. irokez tj. sierść, która układa się jakby pod prąd . Nie na darmo jej początkowe hodowlane imię brzmiało - PUNKA. Irokezik jest naprawdę  słodki, kochany i mam nadzieję, że taki już na zawsze pozostanie? To ją będzie wyróżniało pośród innych borderów. Czasami zdarza się, że znak szczególny u zwierzęcia i nie tylko, staje się przydatny w nieprzewidywalnych dla nas sytuacjach.
               W ramach socjalki, byliśmy również kilka razy w mieście. Suczi była bardzo dzielna i grzeczna !! Coraz mniej przerażają ją różnego rodzaju  hałasy, warkot aut, motorów itp.  Początkowo wszystkiego się bała. Gdy coś spadło, zabrzęczało Kiwi od razu była prawie na moich nogach. Teraz wystarczy powiedzieć ciepło "jest ok, nic sie nie dzieje" i w ten sposób wypowiedziane słowa, dają jej świadomość tego, że świat, wcale nie jest taki straszny, jak się jej wydaje... :D W domu  również przyzwyczajam ją do różnego rodzaju dźwięków tj. pracy odkurzacza, miksera, dzwonka w telefonie. Czasami z laptopa puszczam różnego rodzaju odgłosy otoczenia  np. burzy, fajerwerków, by Kiwiczek w razie draki nie spanikowała.
               Oprócz tego, że udało się wyeliminować strachliwość, pojawił się inny, a mianowicie śmierdzący problem tj. Kiwi dwa razy skonsumowała swoje odchody. Fuj, masakra - pomyślałam. Przyjęłam opcję, że pewnie chciała po sobie posprzątać ? Raz kupę zjadła w klatce, kiedy była zamknięta, a kolejnym razem odkurzyła ją z podłogi. Podczas szczepienia Kiwi dowiedziałam się od weta, że u szczeniaków  tak się czasami zdarza. Wynika to braku mikroelementów, które pies uzupełnia, właśnie zjadając odchody. W lecznicy zakupiłam preparat o nazwie rumen tabs i śmierdzący problem zniknął. :P Mam nadzieję, że na zawsze? A tak nawiasem mówiąc, ucząc Kiwi czystości zakupiłam kuwetę ze sztuczną trawką. Kiwi w momencie, potraktowała kuwetę jako własną toaletę. Niestety, skutkiem tego było obsikiwanie dywanów, chodniczków, a nawet podręcznika do historii mojej siostry, który przypadkowo znalazł się na podłodze. Wszystkie dywany natychmiast zostały zwinięte, kuweta wylądowała na strychu i zaczęło się wychodzenie z domu po 1500 razy w ciągu dnia na dwór. Czasami jeszcze zdarzy się siku na podłogę, ale to sporadycznie. Kiwi choć głośno nie daje znać, że chce się jej "co nieco", to jednak kręci się  przy drzwiach i jak ktoś z domowników w porę to zauważy, to sprawa jest załatwiana na zewnątrz. Myślę, że jeszcze trochę i problem z czystością zostanie w pełni opanowany, a dywany już niedługo wrócą na swoje miejsce.



               Papi uczy się bardzo szybko! A co robimy ? -  Teraz szczególnie sztuczkujemy. Mała chłonie wszystko jak gąbka i wystarczy kilka podejść do wybranej sztuczki, by po chwili wykonywała ją już perfekcyjnie. Jednak najwięcej uwagi poświęcam na podstawy. :) Kiwi nie miała tzw. "aportu wrodzonego", ale udało nam się już go wypracować i jest naprawdę super ! Kiedy Kiwi podrośnie, myślę podobnie jak w przypadku Figi trenować z nią agillity, a oprócz tego frisbee. Zobaczymy, jakiej dyscyplinie w przypadku Kiwi poświęcimy się bez reszty ?  Moje serce, zawsze zwracało  się w kierunku agi i chyba w tym właśnie najbardziej będziemy się rozwijać. Pracy będzie niestety dużo, bo teraz mam aż dwa psy do ogarnięcia  

 
A tak poza tym, obserwuję, że  z dnia na dzień Kiwi staje  się coraz większa. najbardziej widać to, kiedy przeglądam zdjęcia robione tydzień po tygodniu. Łapska Kiwi  robią się długie i już młoda przerosła Figusię. :C

Dużo tu ostatnio szczeniaczka, więc wrzucam obozową Figusię ♥
Fot. Zuza Rutkowska

 A tak poza tym, obserwuję, że  z dnia na dzień Kiwi staje  się coraz większa. najbardziej widać to, kiedy przeglądam zdjęcia robione tydzień po tygodniu. Łapska Kiwi  robią się długie i już młoda przerosła Figusię. :C

Weekend spędziłyśmy z Monią & SHasta & Hajdi, a w niedzielę wyruszyłyśmy na Puchar Bursztynowego Psa, który jest organizowany przez mój klub. Kiwi według nawet agilitowców jest ozikiem lub shetlikiem :P Ale w sumie ... nie jest huskym! XD

Przepraszam ZNOWU za brak relacji z debiuciku na zawodach agi i z obozu w Annówce, ale nie spodziewałam się, że będę miała tak wszystko zawalone ... :(
Mój laptop wrócił z naprawy, jeszcze tylko muszę poczekać na dysk zewnętrzny i w końcu będę mogła zgrać wszystkie zdjęcia, skleić filmiki, poobrabiać je itd. Dajcie mi tylko troszkę czasu! :)


Pozdrawiamy! :)
Nina & Figa & Kiwi



<3

13 komentarzy:

  1. Tak szybko ten czas leci...Już (niedługo) dorosły bordiś! :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Rośnie strasznie szybko ten twój ozik XD
    Oby była zdrową babą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, az mi sie przypominają papikowe czasy z moim szczurem :) oby wyrosła na sliczna i zdrową sunie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz przychodzi na zawołanie i ogólnie się Ciebie trzyma bo tak ma zaprogramowane w główce, podążanie za 'matką' :p Jak zacznie przechodzić okres "nastoletniego buntu" to może już nie być tak kolorowo :)
    Mimo wszystko życzę powodzenia, ja nie tęsknię do czasów gdy Terror był papisiem, lepiej jest jak jest teraz :-)
    Pozdrawiam!
    K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To swoją drogą, ale szczeniaki np. spuszczone w parku, gdzie sa psy, ludzie itd. często latają do innych psow czy tez osob aby sie pobawic, czy zeby wygłaskac :P A mialam na mysli to, ze Kiwi zaczyna reagowac na imie, i mozna ja odwolac w takich momentach. xD

      Usuń
  5. Jak ona rośnie :D Czasem się zastanawiam jakby O zareagował na szczeniaka, jakby to miało wyglądać tak jak u Figi i Kiwi ("zapasy") to mu współczuje :P O też dostaje Rumen Tabs od kilku miesięcy i problem z jedzeniem kocich odchodów znikł :)

    Blog o Okruszku
    POZDRAWIAMY H&O

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale to zleciało :)
    Czekam na dalsze posty o dorastaniu szczeniaczka i życzę Wam dużo powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale z niej puchacz! Oby rosła w zdrowiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Kiwi według nawet agilitowców jest ozikiem lub shetlikiem :P Ale w sumie ... nie jest huskym! XD" Miej psa jak Kajko... Co z tego, że "łaciaty", czarno-szaro-biały z podpaleniem i z połową wzrostu haszczaka... To na pewno mix z huskym, bo ma po nim oczy! xD U agilitowców u nas to raczej nie ma problemu z określeniem rasy, bardziej jest on u przeciętnego Kowalskiego, ale ciekawi mnie czy kiedyś z powodu wzrostu (Kajka przewyższają wszystkie sucz borderowe, które spotkaliśmy na żywo) Kajko będzie uznany za suczkę! :D Jak Kiwi dorośnie obstawiam, że będzie większa od Kajka. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiwi przez to mutacje merle jest jakaś inna i nawet agilitowcy się mylili :D
      A co do huskyego to jakiś miesiàc temu, jakaś babka podeszła do mnie i wmawiała mi, że na pewno ma coś z huskyego :D
      Jak bedzie juz duza, to sie spotkamy i porownamy Kajka do Kiwi! XD :D

      Usuń
  9. Ale ona szybko rośnie i robi się co raz ładniejsza :D Niestety albo stety muszę przyznać, że nawet ładnie wygląda w radarach XD Mam nadzieje, że w przyszłym roku uda mi się znowu pojawić w Sopocie, bo chętnie bym znowu się z wami spotkała :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo za szybko :< Ważymy już 7,4 kg i 39 cm ma w kłębie :c
      W radarkach jej 109643235677 ładniej, tylko dzisiaj jej rozkleiłam i jest totalna masakra, musze znowu skleić :D
      Co do Sopotu ... musisz być! :D <3

      Usuń
  10. Czytając Twoje posty doszło do mnie, że w zasadzie z Ruby nie zrobiłyśmy i nie robimy nic szczególnego, a szkoda, bo na pewno uniknęłabym problemów, które obecnie nas dręczą... Cóż, może od wiosny zaczniemy robić coś konkretniejszego.
    Wam za to gratuluję i życzę dalszych sukcesów! :)
    PS
    Mała jest cuuudowna, mi też myli się ciągle z Ozzikiem. :P

    OdpowiedzUsuń