01 września, 2013

Deszcz

Hej :) Dzisiaj było ... super  :) No ... do czasu ... :) Dzisiaj cały dzień głównie spędziłam na dworze ... z Figą <3 Rzucałam jej frisbee, piłkę ... nauczyłam jej nowej sztuczki ... ;) Ogólnie było super ;) Jak widać zmiany małe nastąpiły ... ( na razie tylko tło zostało zmienione ) ... Nagłówek i kursor najprawdopodobniej będą zrobione na jutro ;) Noo ... no i też przez ok. półtorej czytałam moją nową książkę ' Misję na czterech łapach ' Na razie przeczytałam do str. 120 ( kupiłam ją wieczorem w piątek ), więc zaczęłam troszkę czytać wczoraj i dzisiaj trochę poczytałam :) No to tak minął nam czas do ok. godziny 17.30 ... Z tego powodu, że jutro niestety znów zaczyna się szkoła ( :-/ ) poszłam na spacer z Figą ... miał być on długi ... lecz się myliłam ...






Idziemy na spacer ... poszłam z moją siostrą oraz jej koleżanką ... ona też ma psiaka - labradorkę czekoladową - Jandę. Janda straciła jedno oczko w wyniku wypadku samochodowego :'( Ale wspaniale się trzyma :) Jest pełna energii i wgl. :3 Wygląda już zupełnie jak zdrowy pies, tylko nie ma tego jednego oczka ... :'( No i idziemy ... idziemy tak gdzieś ok. 50 m ( nawet i chyba mniej ) i nagle luną deszcz ... Tak zaczęło strasznie padać, że nie wiem ... szliśmy tak ok. 5 minut w tej ulewie, a potem schowaliśmy się na chwilkę pod drzewa ... Chwilę tak postaliśmy, ale do domu jeszcze było gdzieś 10 minut drogi, a lało dalej jak nie wiem co ... Figa cała mokra ... strasznie się trzęsła ... ściągnęłam moją bluzę i przykryłam ją ... moja siostra wzięła ją na ręce ... siostra została u koleżanki ( właścicielki Jandy ), a ja miałam jeszcze 5 minut do domu. Już na drodze do mojego domu przestało padać. Czy nie mogło przestać padać wcześniej ?! Pff ... przyszłam do domu ... byłam cała mokra tak jak i Figa, tylko, że ja ściągnęłam swoją bluzkę i szłam w tym zimnie, na dodatek w deszczu ..., ale cieszę się, bo mam nadzieję, że Figa nie będzie chora. Poszłam do łazienki i ją umyłam ... łapki, ponieważ były w błocie, mordkę ... reszty nie było trzeba. Wysuszyłam ją. Wzięłam jakiś szlafrok ( troszkę był na mnie już za mały ) i obtuliłam nim Figę, po czym zeszłam do salonu, Fidze rozłożyłam jej kocyk, i poszłam po płyn do przemywania oczu ( robiły jej się takie strupki pod oczami i poszłam po taki lek, żeby je ściągnąć, 2 rodzaje grzebieni oraz trymer, ale jak zawsze go nie użyłam, ponieważ Figa nie jest trymowana ... nie ma twardego włosa, tylko miękki :) Gdy już wszystko opanowałam, Figa zasnęła z główką na swoim misiu - tygrysku :) No i tak minął ten dzień :) Tutaj zdjęcia :











 Janda 







 Kąpiel 


 Czesanie =)

 Podmywanie oczów Figusi


2 komentarze:

  1. Klara nie lubi żadnego dużego psa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Twój blog do Libster Blog Awards. Więcej informacji tu: http://shila-shanelle.blogspot.com/2013/09/nominacja-do-libester-blog-award-lba.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń